Podczas wakacji marudziłam mamie, że nie chcę iść do nowej szkoły. Szczerze bałam się jej, bo nikogo tam nie znałam. Co zadziwiające, inni znali mnie. Rozpoczynając nowy rok szkolny i pierwszy tydzień, kurczowo trzymałam się swoich. Z czasem, w następnych tygodniach zaczęłam z innymi uczniami rozmawiać, oni zaczęli mnie zaczepiać, ja ich, i tak jestem już z osobą z każdej klasy na ty. Nawet mam swoją ksywkę, której nie zdradzę. Nauczyciele w Walimiu są tacy jak wszędzie. Najbardziej polubiłam panią od j. polskiego i j. angielskiego. Mówią tak, że nie ma innej opcji niż to zrozumieć.Ogólnie szkoła jest dobrze wyposażona, co jest dla niej wielkim plusem. Ponadto nauczyciele organizują wiele wycieczek, już w pierwszych dwóch tygodniach były dwa wyjazdy i czeka mnie jeszcze trzeci. Moje przerażenie związane z gimnazjum było niepotrzebne, szkoła zaczyna u mnie punktować. Już jest dobrze, a co będzie dalej, zobaczymy. Rada dla wszystkich, nie bójcie się Gimnazjum w Walimiu, bo nie taki diabeł straszny, jak go malują.
Kamila Nawrocka kl. I a

